Cali weed, czyli zioło z Kalifornii. Jakie powinno być? Gęste i ciężkie, wilgotne i lepkie, intensywne w smaku i zapachu, z piękną barwą. I takie jest. Ale niestety- okazuje się, że w większości przypadków nie jest to zasługa natury.

Czyja zatem? GPR! Czyli Plant Growth Regulators – syntetycznych chemikaliów, które mają na celu skrócenie czasu uprawy, zwiększenie plonów oraz poprawę wyglądu kwiatów.
Masz cali? Jesteś w trendzie, jesteś premium! Szał na cali zaczął się kilka lat temu. Każdy chciał spróbować towaru ze światowego zagłębia konopnego. Słoneczna Kalifornia jest uważana za jedno z najlepszych klimatycznie miejsc do uprawy marihuany, w stanie swoje siedziby mają cenione na całym świecie seedbanki, czyli banki nasion.
Cali miała przyciągać renomą, jakością, ponadprzeciętnymi właściwościami. I przyciągała. Jednak dobra ziółka z Kalifornii passa właśnie się kończy.
Dziennik Los Angeles Times ujawnił, że 60% testowanych legalnych (!) produktów konopi w Kalifornii przekraczało dopuszczalne normy pestycydów. To nie wszystko: w zanieczyszczeniach znalazły się także substancje, które mogą wywoływać uszkodzenia neurologiczne, niewydolność wątroby, choroby tarczycy, a nawet nowotwory!

W jakim świetle stawia to kalifornijskich producentów? Jak mogą zanieczyszczać cannabis, wiedząc, że pacjenci medyczni są bardziej podatni na skutki uboczne zażywania toksyn? Odpowiedź nasuwa się sama – dla zysku!
Dochodzenie dziennika wykazało także, że duża część substancji używanych na farmach cannabis nie jest testowana w ogóle! Jak więc znajdują się na rynku? Dzięki kwitnącej korupcji i laboratoryjnych manipulacjach. Pamiętajcie – to nie użytkownik jest klientem laboratorium wydającego zezwolenia, ale producent. Zatem to jego oczekiwania się spełnia, nie oczekiwania pacjenta/ realnego odbiorcy.

Cali w Europie? Przybywa, oczywiście. Ale czy to uczciwe cali, czy nasączona chemią ściema – nie dowiemy się. Chyba, że zaniesiemy susz do laboratorium.
UWAGA! Otrzymujemy informacje, że cali sprzedawane w hiszpańskich, czy holenderskich coffee shopach to zwykła marihuana. Sprzedawcy umieszczają ją w ładnych, designerskich opakowaniach i sprzedają jako cali, bo często pytają o nią klienci. W ten sposób zarabiają 2-3 razy więcej. Gram „zwykłego” cannabis to koszt w granicach 8- 20 euro, natomiast za gram cali zapłacimy od 30 euro w górę. Nie dajcie się nabrać.
Jak zwykle- zalecamy, by podchodzić do tematu cannabis z rozwagą i nie zapominać o potencjalnym ryzyku związanym z używaniem tej substancji.