Największe wydarzenie konopne w Niemczech. Pierwsze po legalizacji. Musieliśmy być na Mary Jane Berlin! Bite trzy godziny w kolejce do wejścia. Nikt się nie awanturował, nikt się nie bił, nikt się nie kłócił. Staliśmy weseli w oparach konopnego dymu, depcząc po setkach wypalonych skrętów.




Towarzystwo? Międzynarodowe. Niemcy, Czesi, Hiszpanie, Amerykanie… I mnóstwo gości z Polski. W tłumie wypatrzyliśmy Konopnego Farmaceutę, Mopsa i PolishPipe, którego przyłapaliśmy na konsumpcji. Tak, strefa gastro była wspaniała! Od chińczyka, dań hinduskich i burgerów, przez naleśniki, po tradycyjne niemieckie kiełbaski w bułce. Można było usiąść na trawie, odpalić jointa lub wapka i cieszyć się wspaniałymi okolicznościami przyrody.



Do zwiedzenia było kilka hal i stoiska outdoor. Niemcy mają rozmach, pieniądze i doświadczenie. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. 500 wystawców z całego świata! Sprzęty do uprawy i curringu, produkty spożywcze, ubrania, gadżety do palenia. Wszystko!




Nasza wizyta wypadła na sobotę. Po części obsługujących stoiska widać już było zmęczenie (wydarzenie trwało od piątku). Druga część z uśmiechem zaczepiała gości, zachęcała do zakupów, opowiadała o swoich firmach, wręczała gratisy i próbki.



Obłowiliśmy się! Wystawcy promowali swoje interesy zieloną watą cukrową, konopnym popcornem, cannabisowymi słodyczami, można było nawet otrzymać darmowe sadzonki! Tak, dobrze przeczytaliście! Rozdawano darmowe sadzonki konopi!




Mary Jane Berlin oceniamy na piątkę z plusem. Nie odmówimy sobie wizyty na wydarzeniu również w przyszłym roku! Przyjdziemy jednak trochę wcześniej, by uniknąć 3-godzinnego czekania w kolejce. Choć atmosfera była wspaniała, wielogodzinne stanie odbiło się na naszych kościach. 🙂
Jak zwykle – zalecamy, by podchodzić do tematu z rozwagą, nie zapominając o potencjalnym ryzyku związanym z używaniem konopnych substancji.