Budtender nie jest jeszcze popularnym słowem w Polsce. Cannabis nabywamy w aptekach, obsługiwani przez magistrów lub techników farmacji. W USA, gdzie rynek wygląda zgoła inaczej- w sklepach z cannabis spotykamy budtenderów. To osoby zatrudnione w sklepach z marihuaną medyczną lub rekreacyjną, które pomagają klientom w wyborze produktów, udzielają informacji na temat odmian, form przyswojenia i efektów po spożyciu konopi.

Na pewno nie jest to praca dla każdego. By pracować jako budtender trzeba spełnić kilka warunków. Zdobycie licencji jest tu najmniejszym problemem. Potrzeba pasji i prawdziwego zaangażowania. Na bieżąco trzeba monitorować szybko zmieniające się przepisy, studiować badania, znać nowe i stare odmiany… Nie bez znaczenia pozostaje umiejętność nawiązywania i podtrzymywania relacji, umiejętność pracy z ludźmi i dla ludzi oraz praktyka jako użytkownik.

Dziś rozmowa z Kristine Cajucom, budtenderką i liderką sprzedaży w Harbourside w San Jose, w Kalifornii.

Jak wygląda codzienność budtendera?

Codzienną pracą budtendera jest obsługa społeczności i budowanie relacji z klientami. Chcemy, aby czuli się komfortowo wchodząc do naszego sklepu. Budujemy silne relacje z pojedynczymi osobami, tak- by nie mieli żadnych wątpliwości, czy zaufać naszym rekomendacjom. Każdego dnia zapewniamy naprawdę świetną obsługę, przy czym słowem kluczowym jest tu słowo „autentyczny”.

Jakie jest Twoje wynagrodzenie?

Pracuję na stawce godzinowej. Średnia płaca wynosi 18 dolarów za godzinę.

Jak trafiłaś do branży?

Konopie indyjskie zawsze mnie interesowały, a zainteresowanie ewoluowało wraz z rozwojem samej branży. Kręciły mnie słodkie i ostre armaty cannabis, możliwość wypróbowania działania różnych odmian i szczepów. Do pracy ściągnął mnie jeden z moich najlepszych przyjaciół, także pracownik przychodni. Na początku uważałam, że to świetne zajęcie tymczasowe, pomagało mi pokryć koszty studiów. Po studiach stałam jednak się bartenderką na pełen etat.

Jaka jest najdziwniejsza część Twojej pracy?

Myślę, że dobrze rozumiem, z kim mam do czynienia, jeśli chodzi o klientów. Muszę po prostu wiedzieć, jak podejść do każdego indywidualnie. Jedyną dziwną częścią mojej pracy są klienci, którzy zakładają, że budtenderzy są lekarzami. Nie jesteśmy lekarzami przepisującymi leki. Możemy jedynie rekomendować, sugerować, polecać. Powiedziałbym, że uważanie nas za lekarzy to najdziwniejsza część tej pracy.

Co jest najtrudniejsze w Twojej pracy?

Nie możemy zadowolić wszystkich. Kiedy zalegalizowano konopie do celów rekreacyjnych, San Jose Harborside zamknęło niektóre programy, do których byli przyzwyczajeni klienci. Niektórym trudno jest zrozumieć, w jaki sposób wszystko działa. Szczególnie, gdy są przyzwyczajeni do możliwości kupienia marihuany po obniżonej cenie. Konieczność bycia osobą, która wyjaśnia im, dlaczego nie mogą już otrzymywać niektórych produktów ze znaczną zniżką jest trudna.

Jaka jest najlepsza część?

Najlepszą częścią mojej pracy jest świadomość, że służymy społeczności. Świadomość, że jesteśmy firmą, która dokłada wszelkich starań, aby zapewnić naszej społeczności to, czego potrzebuje. Jestem z tego bardzo dumna. Myślę też, że jedną z najlepszych rzeczy w byciu budtenderem jest budowanie relacji z klientami. Harbourside San Jose jest jak rodzina, a rodzina jest dla mnie wszystkim. Co jest lepszego niż praca z niezawodnymi, pewnymi siebie osobami, które uważasz za rodzinę i służenie wspaniałym ludziom?

Jak to jest być kobietą w tej branży?

Praca jako kobieta budtender jest świetna! Nie widzę żadnych minusów bycia kobietą w świecie konopi. Jest to jedyna praca, w której nie czułam się dyskryminowana. Nigdy nie zdarzyło mi się spotkać klienta, który powiedział coś o tym, że jestem kobietą i że nie jestem w stanie czegoś pojąć z tego powodu.

Masz jakieś ciekawe historie o klientach?

Zbudowałam relację ze starszym panem, który przychodził do naszej przychodni i dawał mi drobne prezenty dla palących. Robił tylko po to, aby mieć pewność, że mam wszystko, czego potrzebuję do udanej sesji palenia – to jego słowa, nie moje. Któregoś razu dał mi pakiet pielęgnacyjny pełen niezbędnych narzędzi w sesjach palenia. To było bardzo miłe z jego strony. Do dziś informuje mnie na bieżąco o swoim stanie zdrowia. Zdecydowanie jest kimś, kogo nie mogę się doczekać. I to samo w sobie jest jednym z najważniejszych powodów, dla których uwielbiam pracować w tej branży.

Wywiad ukazał się w internetowym magazynie Refinery29 w 2020 roku.

Wszystkie zdjęcia użyte w artykule pochodzą z fanpage’a Harborside na Facebooku.

Jak zwykle- zalecamy, by podchodzić do tematu cannabis z rozwagą i nie zapominać o potencjalnym ryzyku związanym z używaniem tej substancji.