Z angielska grinder lub kraszer, po polsku- młynek. Urządzenie do mielenia suszu to ważne akcesorium dla każdego użytkownika cannabis. Akcesorium wielce przydatne, a wręcz niezbędne. Nieważne, czy palimy, czy wapujemy szusz; cannabis musi być odpowiednio przygotowane.

Fot.: Nataliya Vaitkevich/ Pexels

Dlaczego grinder to must -have?

Ręce czy nożyczki nie są w stanie dokładnie rozdrobnić suszu. A jego konsystencja ma bezpośredni wpływ na doświadczenie palenia czy wapowania. Używanie grindera to same zalety:

Idealne rozrzedzenie

Idealnie zmielony susz równomiernie się rozgrzewa. Nie ma dłużej czy krócej żarzących się elementów, joint nie przestanie palić się w połowie, gdy napotka twardszą grudkę suszu. Jednocześnie cannabis zyskuje mocniejszy aromat.

Pyłek (kief) 

W ginderach, które posiadają 4 komory i więcej- na ostatniej „półeczce” znajdziesz kief. To esencja cannabis. Pyłek można zeskrobać, np. kawałkiem twardszego papieru lub szpatułką. Co zrobić z kiefem? Można posypać nim komorę w waporyzatorze lub jointa, zyska dodatkową moc.

Oszczędność czasu i suszu

Ręczne rozdrabnianie suszu zajmuje sporo czasu. Dzięki młynkowi susz jest rozdrobniony w kilkanaście sekund. Kilka ruchów i do dyspozycji mamy idealnie zmielone, sypkie cannabis. Dobrze zmielony susz pali się wolno i równomiernie.

Fot.: Bruno Bueno/ Pexels

Kto wymyślił grinder?

To sprawka dwóch Australijczyków. Williama Wingfielda i Johna Baldinga. I nie wymyślili go dla użytkowników cannabis. Początkowo gindery służyły do mielenia tytoniu. W tamtych czasach, a mówimy o początku XX wieku- popularne były fajki. Do komory fajki wkłada się tytoń, ale jego ręczne rozdrabnianie nie należy do przyjemności i barwi palce. Gadżet więc szybko zdobył popularność, William i John opatentowali swój wynalazek w 1905 roku.

Po ponad stu latach od wynalezienia możemy kupić gindery 2,3,4 i 5- komorowe z różnorakich materiałów: metalowe, drewniane, plastikowe, ceramiczne, a nawet elektryczne. Najtańsze, a zarazem najbardziej zawodne są kraszery plastikowe. Ząbki szybko się tępią, czasem, przy mocniej zbitym suszu nawet łamią. Najwięcej zapłacimy za młynki ceramiczne- wyróżnia je fakt, że susz nie przykleja się do ząbków i komory, co zmniejsza ryzyko zapchania akcesorium.

Fot.: The Earthy Jay/ Pexels

Jaki grinder wybrać?

Optymalnym wyborem są młynki metalowe. Trwałe, wydajne, będą nam służyć przez lata. Nie ma możliwości, by stępić ząbki, chyba że będziemy mielić kamienie… Dbanie o higienę akcesorium także nie jest problematyczne. Na małe zabrudzenia wystarczy pędzelek z twardym włosiem, czyścimy nim każdą komorę (oprócz tej z kiefem, chyba, że chcemy go zaraz wykorzystać). Na większe zabrudzenia, np. nagromadzenie żywicy- polecamy alkohol izopropylowy. Młynek rozkręcamy i zanurzamy każdy kawałek w miseczce/ pojemniku z alkoholem. Po kilku godzinach wyjmujemy wszystkie elementy, przemywamy je ciepłą wodą, wycieramy do suchości i ponownie skręcamy młynek.

Zalecamy, by podchodzić do tematu konopii z rozwagą, nie zapominając o potencjalnym ryzyku związanym z używaniem tej substancji.