Arystokraci z hiszpańskiego miasta Alcoy palą tytoń przywieziony z Ameryki przez Kolumba. Co robią z niedopałkami? Rzucają je na ziemię. Ich zdaniem do niczego się już nie nadają.

Fot.: Smoke Honest/ Unsplash

Historia bletek sięga XV wieku. Kolumb przywiózł do Hiszpanii tytoń z pierwszej podróży do Ameryki w 1492 roku. Wracając do Europy wiózł ze sobą nie tylko kilogramy złota, indyki i dotąd nieznane u nas warzywa. Na statkach znalazło się także miejsce dla tytoniu, który palili Indianie. Kolumba i jego świtę niesłychanie zaintrygował ten zwyczaj. Chciał sprawdzić, czy na Starym Kontynencie także się przyjmie.

Początkowo tytoń nie zdobył dużego uznania w Europie. Za to w Hiszpanii palono go bardzo chętnie. Ponieważ był bardzo drogi- na taką rozrywkę mogli sobie pozwolić jedynie bogaci arystokraci. Co robili z niedopałkami? Rzucali je na ziemię. Uważali, że do niczego się już nie nadawały. Inne zdanie na ten temat mieli mniej zamożni Hiszpanie. Zbierali wyrzucone przez baronów i markizów niedopałki, wyciągali z nich resztki tytoniu i ponownie skręcali. Z tego, co znaleźli.

Fot.: Kilian Seiler/ Unsplash

Pierwsza firma produkująca bibułki, Pay-Pay- powstała dopiero w 1703 roku. Najpierw w sprzedaży były duże arkusze papieru, trzeba było ciąć je samodzielnie. W 1765 r. dominikanin- ojciec Jamie Villanueva Estingo wymyślił kartoniki, w których umieszczano pocięte już świstki.

Obecnie bibułki to niezbędne narzędzia każdego konsumenta konopi indyjskich, a jointy pozostają najpopularniejszą formą spożywania cannabis. Alternatywy w postaci waporyzatorów, penów, fajek, czy bong nie zagrażają skrętom, choć mają znaczny wpływ na obniżenie ich popularności. Wybór jest ogromny! Rynek rozpieszcza użytkowników oferując nie tylko bletki z włókien drzewnych, ale także z: lnu, ryżu, bambusa, celulozy czy konopii właśnie…

Jak zwykle- zalecamy, by podchodzić do tematu cannabis z rozwagą i nie zapominać o potencjalnym ryzyku związanym z używaniem tej substancji.