Na pewno znasz to uczucie po zażyciu cannabis. Wchodzisz w stan błogiego relaksu, doświadczasz spokoju i odprężenia, Twoje zmysły są wyostrzone, a myśli szybują gdzieś daleko. Po jakimś czasie zdajesz sobie jednak sprawę, że czegoś Ci brakuje…

Kanapki? Chipsów? Żelków? Czekolady? Pierogów? Barszczu? Bigosu? Zjadłbyś/ zjadłabyś dosłownie wszystko! Dlaczego? Przecież niedawno była kolacja! Już odpowiadamy! A raczej odpowiadają neurobiolodzy pracujący z Tamasem Horvathem na Uniwersytecie Yale.
W naukowym czasopiśmie Nature wyjaśniają, że to wina kannabinoidów. Naukowcy zauważyli, że związki występujące w marihuanie (kannabinoidy) mocno wpływają na węch myszy- sprawiają, że gryzoń lepiej wyczuwa pożywienie. Był to pierwszy element układanki. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego marihuana wywołuje głód.

Badacze skoncentrowali się więc na receptorach kannabinoidowych znajdujących się mózgu. Nie wiedzieć czemu- przypuszczali, że po spożyciu marihuany- będą działać tłumiąco na neurony odpowiedzialne za regulację łaknienia. Po testach okazało się, że kannabinoidy nie tylko nie zmniejszają, ale znacznie zwiększają aktywność neuronów odpowiedzialnych za kontrolę apetytu.
W dalszej części badań odkryto, że neurony pod wpływem kannabinoidów przestają wysyłać sygnały, które zazwyczaj apetyt zmniejszają. Zamiast tego produkują endorfiny, które docierają centralnego ośrodka kontroli apetytu w mózgu i wywołują w nas chęć zjedzenia czegoś dobrego.

Wynika z tego, że cannabis oszukuje nasz mózg! Nie odczuwamy prawdziwego głodu, ale pokusę! A z największą zaciętością szukamy wówczas słodkich i słonych smaków.
Wzmaganie apetytu to jedna z najistotniejszych cech marihuany. Szczególnie ważna wydaje się w kontekście medycznym: w terapiach antynowotworowych, czy leczeniu anoreksji; może pomóc pacjentom w konsumowaniu dodatkowych kalorii.
Jak zwykle- zalecamy, by podchodzić do tematu cannabis z rozwagą i nie zapominać o potencjalnym ryzyku związanym z używaniem tej substancji.
4 komentarze do “Cześć! Daj coś zjeść! Czyli dlaczego po cannabis mamy wilczy apetyt?”